Skip navigation

Please use this identifier to cite or link to this item: http://hdl.handle.net/20.500.12128/5290
Title: Ortografia polska od II połowy XVIII wieku do współczesności : kodyfikacja, reformy, recepcja
Authors: Malinowski, Maciej
Advisor: Polański, Edward
Keywords: ortografia; język polski
Issue Date: 2011
Publisher: Katowice : Uniwersytet Śląski
Abstract: Upłynęło sporo czasu, nim odważono się wprowadzić do grafii polskiej litery z kreskami i ogonkami (stało się to dopiero na początku XVI wieku). Wcześniej nie zaprząta-no sobie tym głowy w obawie przed posądzeniem o naśladowanie heretyka Jana Husa wyklętego przez Kościół. W pracy doktorskiej traktującej o kodyfikacji i reformowaniu pisowni nie mogło, rzecz jasna, zabraknąć analizy historycznojęzykowej dzieła wyjątkowego, jakim w 1440 roku był pierwszy traktat o ortografii przez Jakuba Parkoszowica. Chociaż ów kodeks pisowniowy nie odegrał większej roli, ocenia się go jako ważny dokument teoretycznego, całościowego spojrzenia na sprawy pisowni i próbę ujęcia jej w jakieś ramy normatywne tamtych czasów. W następnym stuleciu reformatorów (czy może jednak wciąż tylko kodyfikatorów) i książek o tematyce ortograficznej znalazło się już więcej (Stanisław Zaborowski, Stanisław Murzynowski, Jan Januszowski), a i poziom merytoryczny dzieł okazał się nadspodziewanie dobry. Wysiłki kodyfikacyjne przydały się jak nigdy wcześniej, gdyż zaczęły wychodzić drukiem dzieła poważnych autorów. To właśnie drukarze przeszło cztery stu-lecia temu przyczynili się w znacznym stopniu do ujednolicenia pisowni, tworząc tym samym podwaliny pod stworzenie reguł pisowniowych, przez wprowadzenie do obiegu czcionek o takim, a nie innym kształcie, oddających dźwięki mowy. Omówieniu publikacji zawiązanych z grafią XVI wieku poświęcam sporo uwagi przede wszystkim dlatego, że chcę pokazać, jak nieraz odmiennie patrzyli na kwestie zapisywania po polsku wyrazów i wyrażeń ludzie, którym leżały na sercu sprawy polszczyzny, ale co de facto okazało się jednak korzystne, gdyż pisownia nabrała w końcu cech jednolitości, stabilności, przejrzystości, a przede wszystkim wyszła z chaosu, jaki panował w średniowieczu. Ze zrozumiałych względów najbardziej jednak skupiłem się na okresie nowopolskim („oświecenia publicznego”) w dziejach grafii i ortografii, datującym się od lat 80. XVIII wieku do drugiej wojny światowej, kiedy zaczynają się śmielej wypowiadać na tematy ortograficzne prawdziwi intelektualiści tamtego okresu. Na szczęście pisownia ustalona w drukach krakowskich połowy XVI wieku po dwóch stuleciach pozostała w zasadzie ta sama, a dyskusję wywoływały już kwestie o wiele mniejsze, dotyczące na przykład kreskowania samogłosek czy zapisywania głoski j. Od XIX wieku ortografia będzie już zaprzątać umysły nie tylko lingwistów, ale i ludzi innych profesji (pisarzy, poetów, polityków, nauczycieli, publicystów), pojawią się nowe traktaty i memoriały, obradować będą deputacje, komisje i komitety ortograficzne, ujrzą światło dzienne rozprawy, wnioski i uchwały na temat pisowni firmowane przez instytucje i towarzystwa naukowe, choć nie zabraknie sporów, uszczypliwości czy prawdziwych filipik na łamach prasy. Taka sytuacja trwać będzie właściwie nieprzerwanie do pierwszych Bilsko 40 latach XX stulecia. Opisuję to wszystko w pracy w zgodzie z faktami, nie kryjąc satysfakcji, że udało mi się podczas wieloletniej kwerendy dotrzeć to materiałów niezwykle cennych, nierzadko unikatowych (książek, broszur, wycinków z gazet itp.), przechowywa-nych przez dziesiątki lat w prywatnych bibliotekach, po śmierci właścicieli zaś oddawanych do antykwariatów przez spadkobierców z nadzieją, że zainteresują w przyszłości miłośników języka i ortografii. Szczęśliwym trafem znalazły się one w moich rękach, stanowiąc kopalnię wiadomości o dziejach pisowni polskiej, ale również pokazując, jak wielkie emocje i wątpliwości u odbiorców wywoływało kodyfikowanie i reformowanie ortografii na przestrzeni wieków. Najważniejsze jednak, że na koniec otrzymaliśmy spójne reguły pisowniowe, które – z małymi zmianami – przetrwały na długie lata. Nie znaczy to wcale, że nie można by ich dzisiaj co nieco poprawić, np. usunąć elementy martwe i nieprzystające do rzeczywistości. Z taką też propozycją wychodzę do językoznawców w konkluzji głównych tez mojej pracy doktorskiej. A co z recepcją ortografii? Z tym bywa różnie, co odnotowuję, analizuję na przy-kładach i komentuję w ostatniej części publikacji. Nie mam wątpliwości, że ktoś, kto bardzo chce, może się reguł pisowniowych wyuczyć bez większych trudności (nie są nie do opanowania), później zaś czerpać z tego przyjemność. Kłopot polega jednak na tym, że jakoś nie wszyscy się do tego garną, nie widząc potrzeby dogłębnego poznania pisowni swojego języka. To prawda… ortografia nie jest nauką łatwą ani małą – że sparafrazuję słowa wieszcza. Za prof. Janem Tokarskim powtórzę zaś, iż są w niej „i słowa mieniące się pełnią barw, i działające jak słota jesienna”, a wyrazy ortografia i pisownia zaś „nie budzą nastrojów podniosłych (można by ich barwę emocjonalną zestawić z dokuczliwością uwierania buta)”. Tym większa to dla mnie satysfakcja, że w owej uwierającej ponoć ortografii od-nalazłem tyle fascynujących treści i inspiracji, które złożyły się na to, iż po 20 latach od wygrania mistrzowskiego konkursu w Katowicach powstała ta publikacja. To, co z różnych względów nie znalazło się w niej w części zasadniczej, a co wydawało mi się ważne odnotowania, trafiło do aneksu.
URI: http://hdl.handle.net/20.500.12128/5290
Appears in Collections:Rozprawy doktorskie (W.Fil.)

Files in This Item:
File Description SizeFormat 
Malinowski_Ortografia_polska.pdf3,39 MBAdobe PDFView/Open
Show full item record


Items in RE-BUŚ are protected by copyright, with all rights reserved, unless otherwise indicated.